środa, 30 stycznia 2013

Sesja na finiszu :)

Sesja mnie pochłonęła bez reszty... ale na szczęście najcięższe rzeczy już za mną, jeszcze tylko dwa wpisy i mogę oddawać index. Ale to dopiero po feriach. Jak to zwykle bywa w trakcie sesji zawsze przychodzą ciekawe pomysły na nowe rysunki...po prostu nie w porę :/
To jest niesamowite, że za każdym razem po przeglądzie z rysunku czy malarstwa mam ochotę znowu coś od razu narysować czy zmalować... a im bliżej końca roku niestety ten zapał mija :).
Ferie się zaczynają, wyjazd się szykuję ale muszę oczywiście zabrać ze sobą i szkicownik( w nowy trzeba się zaopatrzyć) kredki i tablet...no i komputer. Może znajdę czas żeby przetrawić i bardziej rozwinąć mitologię z zaliczenia. o efektach prac wkrótce.


Czas odreagować stresy :)

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Smacznie, pachnąco i pracowicie

Faworkowe szaleństwo!!! w końcu karnawał niby trwa...ale pewnie do tłustego czwartku będziemy mieć dosyć tych smakowitości.
Druga partia faworków z mąki orkiszowej, bez cukru tylko ksylitol, z przepisu z netu. Umilają mi prace nad kolejnymi ilustracjami, a że dzisiaj poniedziałek to warto go było smacznie rozpocząć :)
W przerwie na naukę i w robocie przygotowuję kilka ilustracji do wysłania na Salon Ilustratorów 2013. Mam nadzieję że zdążę się ogarnąć z nimi i wyślę przed upływem terminu zgłaszania...już parę takich okazji mi przeszło koło nosa. Nawet jakieś starocie udało się wygrzebać. Mam kilka pewniaków jak ilustracje do mojego Abecadła, wyślę oryginały :/ ale cóż, by wróciły całe i zdrowe.




Trzeba jeszcze poszperać, tyle tego tu mam, żeby się na coś już zdecydować, zapakować, pójść na pocztę i puścić paczkę do Poznania. I coś jeszcze na odstresowanie na koniec roboty :) piórko poszło w ruch...


niedziela, 20 stycznia 2013

sesjaaaaaaa...!!!!

Sesja jak zwykle nieunikniona znowu nadeszła :/... połowa roboty już na szczęście za mną... Malarstwo już po przeglądzie :) bardzo pozytywnie, postaram się wrzucić na dniach co udało się zrobić w tym semestrze, ale muszę przyznać mam teraz straszną ochotę coś znowu zmalować na płótnie. 
Litografia też przygotowane, poniżej jedna z kartek świątecznych jeszcze na kamieniu, czeka na mnie odbijanie w kolorze. Ciężka fizyczna robota :D ale zabawa przy tworzeniu niesamowita, zwłaszcza że w tym roku robię ręczne rysunki na kamieniu, co daje zupełnie inne efekty nież w przypadku osasepi czy przedruku. Jestem dopiero drugi rok tutaj na ASP (wcześniej UMCS w Lublinie, a właściwie filia w Kazimierzu Dolnym) i wciąż próbuję się przystosować do tego co się tutaj dzieje. Powoli jakoś idzie.
Tydzień sesyjny się właśnie rozpoczyna...trzymamy kciuki

Wielkie porządki w pokoju trwają, trochę starych prac niestety wylądowało w piwnicy, musiałam oczyścić atmosferę żeby zacząć naukę...
Porządek, że aż lśni :)


A i jeszcze wygrzebane,  z końca roku obrazy z serii która miałam kontynuować ale jakoś znowu wyszło coś innego :)


wtorek, 15 stycznia 2013

Moje białe pomocnice

Moje małe pomocnice znowu mi towarzyszą. Skrzat zamontował im balkonik na parapecie. Miło jest tworzyć w ich obecności :) czasami pomysły się rodzą z samego patrzenia na to co one wyprawiają.
Wreszcie mają gdzie leżeć a ja mam też i miejsce żeby ogarnąć co się dzieje na moim miejscu pracy...ciągle powiększanym i rozbudowywanym. Niestety nie wiem jak to się dzieje, ale im większa powierzchnia tym miejsca ciągle brakuje :/....a wszystko co się na nim znajduje jest mi zawsze potrzebne :D nawet pies.

czwartek, 10 stycznia 2013

Moje kochane książki....

Lubie, a nawet bardzo lubię ilustrować książki. Na razie mam 4 na swoim koncie. Wszystkie wykonywałam akwarelami, z czego dwie pierwsze dla wydawnictwa Dreams Dundzia, Panek i przyjaciele, oraz Jak jeżyk z jerzykiem odwiedzili Akfrykę poprawiałam i domalowywałam w komputerze. Dwie kolejne dla wydawnictwa ZYSK Słonia Birarę i Abecadło Tuwima powstały finalnie bez ingerencji komputera, obyło się  :) Czysta akwarela i piórko.
Dundzia i Jeżyk były moimi pierwszymi książkami, ale i najłatwiejszymi do wykonania. Słoń Birara kosztował mnie najwięcej wysiłku, dużo do ogarnięcia tekstu, czytając od razu robiłam notatki. Tematyka też taka niecodzienna, wszystko dzieje się w Indiach, więc po jej przeczytaniu nazbierałam mnóstwo fotografii zwierząt, scenerii i życia hindusów. Same ilustracje dość szczegółowe, miałam możliwość pobawić się tutaj piórkiem i wypróbować papier o gramaturze 300g którego zazwyczaj nie używam. Na szczęście wszystko wyszło bardzo ładnie :) Niestety tylko na oryginałach...zeskanowane miały też żywe barwy...ale w druku coś komuś chyba nie wyszło :/ a szkoda. Niestety nie miałam już na to wpływu.
Druga książeczka Abecadło sprawiła mi największą frajdę. W pewien sposób mogłam stworzyć tę historię na nowo. Całość to głównie ilustracje, wiadomo tekst tutaj tylko uzupełnia je...zapraszam do  przejrzenia jak się ktoś na nią natknie, ostatnio w Empikach ją widziałam.
Mam nadzieję że niedługo znowu jakiś tekst wpadnie mi do zilustrowania :)






środa, 9 stycznia 2013

i'm bloggin, i'm bloggin, i'm bloggin...nareszcie

Wreszcie się udało, kusiło mnie od dawna żeby zacząć tworzyć własnego bloga. Witam wszystkich.
Mam nadzieję że systematycznie będę wrzucać swoje kolorowe wypociny i inne ciekawe rzeczy podpatrzone w sieci, czasem nie związane z samą ilustracją :) 
Na początku wrzucę pewnie jakieś starocie dla mnie ważne...wszystko małymi kroczkami. Byle do przodu ;)
Nowy Rok nowe wyzwania... Powyżej stara fotka jeszcze z czasów mieszkania we Wrocławiu i studiowania w Kazimierzu Dolnym na grafice, na UMCS:) twórczy okres.