Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ilustracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ilustracja. Pokaż wszystkie posty
piątek, 23 czerwca 2017
piątek, 24 października 2014
Wspomnienie
Pamiętam książki z dzieciństwa, nie tylko bajki, kiedy fotografia nie była tak powszechna. Podręczniki do nauki języków z lat 70-tych, książki kucharskie, przewodniki, wszystkie były opatrzone pięknymi ilustracjami, fotografia była tylko dodatkiem. Każda taka lektura była małym arcydziełem, kiedyś tak powszechnym, dzisiaj trudno dostępna, u mnie też się kilka takich sztuk uchowało, niestety żadna nie tak barwna jak te z linka
Tak piękne i proste.
Tak piękne i proste.
Niestety, obecne większość książek kucharskich, i nie tylko, wypełniają zdjęcia, często przeciętnej jakości :/ a szkoda.
niedziela, 30 czerwca 2013
Dopuszczenia i dyplomy
Wreszcie, pewien etap przygotowań do dyplomu już za nami :) trochę stresu i czekania, opowiadania o swojej prezentacji i dyplomie. Teraz czas chwilę odpocząć i zabrać się za zbieranie materiałów, opracowanie wszystkiego. Dyplom z ilustracji, będzie to coś w rodzaju poradnika babcinego z poradami sprawdzonymi i do sprawdzenia, zasłyszanymi, kiedyś na pewno stosowanymi, które dzisiaj wracają do łask. Wszystko zamknie się w liczbie 52 plansz kalendarzowych na każdy tydzień. Jak to się będzie rozwijać czas pokaże. Do tego jeszcze praca do napisania :D ale myślę że nie znudzi mnie temat ilustracji lat 50 i 60 i postaci Jana Marcina Szancera i jak to się stało że jego styl zniknął tak szybko... a całość zamknie rysunkowy aneks. Mam nadzieję że połączenie prac rysunkowych z tymi warsztatowymi, papierami, taśmami i innymi odpadkami wyjdzie ciekawie.
Wakacje przede mną...ale mam jeszcze parę obrazów do namalowania i inne rzeczy na głowie. Trzeba to jakoś ogarnąć.
Kawałek planszy do dyplomu
i ostatnie zadanie z ilustracji "Polish Cuisine"
piątek, 15 lutego 2013
Dużo pomysłów się rodzi w głowie :)
Kolejna dawka rozrysowania...kredki latają w koło. Parę nowych pomysłów się zrodziło...trochę nowych inspiracji :)
Wciąż szukam...
A jutro poranna podróż na drugi koniec Polski.
skusiłam się na uwiecznienie moich białasów, małej Ashanti i mamusi Uncji
trochę tak walentynkowo...
Wciąż szukam...
A jutro poranna podróż na drugi koniec Polski.
środa, 13 lutego 2013
Kreatywny tydzień
Tydzień poferyjny zaczął się całkiem sympatycznie. Nowe pomysły i nowe wyzwania, parę ilustracji które na szybko robiłam do artykułów zainspirowały mnie do sięgnięcia do ilustratora. Nie tylko praca nad ilustracjami ale i paroma projektowymi konkursami, a także ta tematyka z końmi się rozwija i nakręca mnie pozytywnie :)
Powyżej przerwa na kawę (taki pomysł z głowy chociaż kawy nie pijam :P ) a poniżej ilustracje do artykułów na Wielkim Żarciu
Wkręciłam się w ilustratora ostatnio, zobaczymy co jeszcze z tego się wykluje, chociaż cały czas kredkami coś smaruje i farbami..czas się wybrać do sklepu po nowy szkicownik. Na uczelnie jeszcze nie zawitałam, na razie straszne zamieszanie w dziekanacie, jeszcze nowego planu nie otrzymaliśmy :/ a już niby powinniśmy podejmować ważne decyzje o dyplomie...
Na razie trzeba się skupić na tym co pod ręką czyli nowym projektem :D. A jutro dzień zakochanych...aż mnie korci żeby coś zmalować z tej okazji...
A na koniec moje zakorzenienie...i przywiązanie do sprzętu :P
niedziela, 3 lutego 2013
To jest to
Wczorajsza całodzienna podróż deszczowa szybko minęła. Dzisiaj za to pogoda piękna, słońce świeci na Dolnym Śląsku, lekko sypnęło śnieżkiem w nocy, cudnie, aż się w domu siedzieć nie chce :/ A jednak czasem trzeba, trochę roboty do zrobienia, parę nowych logotypów do zaprojektowania...a w międzyczasie męczy mnie ta ilustracja...Poniżej misio a la Tinkie Winkie z torebką. Połączenie akwareli, nadal szukam dobrej formy i zestawień, zobaczymy jak to się będzie rozwijać.
Ten wielki rysunek z udziałem kredek tuszu i węgla to jest właśnie to. Moja nowa ścieżka, próbuję porzucić typowe, akademickie rysowanie, przez tyle lat wpajane i ćwiczone. Aż wreszcie się udało. Wzięłam w ręce pastele i zaczęłam smarować. Ultramaryna, róż, fiolet i pomarańcz, jakoś tak podświadomie wybrałam te kolory, jednak bardzo mi się spodobało tutaj to zestawienie i na razie postaram się kontynuować je jak i sposób rysowania. Żeby ożywić moją kreskę :) jak na razie ten jeden szykuje się do przedstawienia na dopuszczeniu do dyplomu... jeszcze muszę popracować nad kolejnymi. Ale wreszcie to czuję !!! :)
piątek, 1 lutego 2013
Przygotowania i kombinowanie
Chillout. Śnieg topnieje, słońce się przedziera a ja nabrałam ochoty na kolejne rysowanie, ciągle szukam czegoś swojego, charakterystycznego dla mnie połączenia. Trudno znaleźć to swoje "coś"...na razie tylko w rysunku i malarstwie się udało. Ale mam myśl...trochę za sprawą profesorów, a trochę wynikające z moich zamiłowań podążam za kolorem i muszę podążać odważniej.
Uwielbiam akwarele, cały czas mam swój zestaw 24 van gogh sprzed 10 lat...ciągle uzupełniane... farba ta jest na swój sposób magiczna i wymaga szybkich decyzji...ctrl-z tutaj nie ma :D, pracując na kompie ciężko się przyzwyczaić do tego.
Piórko i tusz, kolejni moi ulubieńcy, mnóstwo piórek i patyczków się przewinęło przez moje ręce. I tak dodając do tego kredki próbuję znaleźć odpowiednią formę, kompozycję, graficznie zaprojektować swój przekaz...
Po tylu latach tworzenia przeróżnych rzeczy staram się odchodzić od rzeczywistych form, ku uproszczeniom... zdeformować, znaleźć cechy charakterystyczne... Uwolnić się od ślicznych i słodkich postaci.
Poniżej dziwne próby piórkowo - komputerowe, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Mój wielki szkicownik dobiegł do końca...i czas się zaopatrzyć w nowy. Jednak nadal nie mogę znaleźć tego odpowiedniego. Papier w moim nie nadawał się do rysowania piórkiem, a akwarele też jakoś dziwnie wyglądały...poszukiwanie trwa, choć już wiele przeglądałam to w końcu trafię na ten najbardziej odpowiedni.
Tydzień wolnego od uczelni się rozpoczął, w robocie trochę wolnego i wyjazd !!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















